Aplikacje dla moli książkowych

Cyfrowy i czytelniczy czwartek, czyli lista ciekawych aplikacji i portali dla moli książkowych. Całkiem przypadkiem wyszła ich okrągła liczba, czyli może niekoniecznie top, ale na pewno ten (10). Każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

LubimyCzytac.pl - największy i najbardziej popularny polski portal, w którym możemy tworzyć wirtualne półki, dodając do nich książki, którą chcemy zgłębić, bądź też podzielić się opinią na temat już przeczytanych.

Goodreads - anglojęzyczna strona niczym rodzime LubimyCzytać, czyli klub książki o światowym zasięgu, a wszystko z centrum wszechświata – swojego domowego fotela.

Legimi - wypożyczalnia ebooków,  nasz kręgosłup będzie nam wdzięczny!                                                                                     (tylko do końca sierpnia możliwość uzyskania kodu na bezpłatny miesiąc użytkowania!)

Amazon Kindle – chyba najbardziej znana aplikacja, dzięki której mamy dostęp do książek, czy magazynów. Możesz pobrać fragment powieści, żeby przekonać się, czy chcesz kupić daną pozycję. Dodatkowo wyposażona w słownik i opcję wyszukiwania w Google czy Wikipedii.  I wbrew pozorom, wcale nie musisz być w posiadaniu czytnika Kindle, żeby z niej korzystać!

Kobo -  tak jak w przypadku Kindle – zarówno producent czytnika ebooków, jak i aplikacji. Mnie urzekła piękna wizualnie półka z naszymi cyfrowymi pozycjami. Warto jednak poeksperymentować z kilkoma i wybrać dla siebie najodpowiedniejszą aplikację.

Audio-blog - podróż autobusem lub tramwajem nie zawsze pozwala na komfortowe przeglądanie swoich ulubionych blogów, na przeciw wychodzi aplikacja, dzięki której odsłuchasz wpisów czytanych nawet przez samych autorów tekstów

BookVibe - najlepsze polecenia często idą pocztą pantoflową. Book Vibe jest taką cyfrową wersją, która pokazuje o jakich książkach na Twitterze dyskutują Twoi znajomi, czy ludzie których śledzisz (followujesz) i podziwiasz. Dodatkowo możesz wyszukać konkretną pozycję i przeczytać, co piszą o niej inni (oczywiście w max. 140 znakach)

Wattpad regularnie pochłaniasz historie, czy może sam je tworzysz? Portal, który jest jak wielkie ognisko, wokół którego gromadzą się osoby, które chcą opowiadać i te które chcą słuchać. Czy też jak dziewiętnastowieczna gazeta, w której ukazują się odcinki ulubionej powieści.

Feedly/Bloglovin - strony pozwalające śledzić swoje ulubione blogi, zapisywać najciekawsze wpisy i tworzyć z nich osobne listy.

Pocket - aplikacja pozwalająca zapisać dany artykuł, odnaleźć go po tagach, a potem przeczytać w wolnej chwili, stojąc w kolejce, czy jadąc tramwajem. Prosta, ale i ładna wizualnie.

Oaza cyfrowych nomadów

Pakują walizki i jadą przed siebie. Nie, nie rzucili pracy – biorą ją ze sobą. A do tego potrzebują wyłącznie komputera i Internetu. Technologia w dzisiejszych czasach pozwala im na stworzenie sobie mobilnego biura. Cyfrowi nomadzi łączą podróże i pracę, najczęściej jako graficy, programiści, copywriterzy, tłumacze, ale wbrew pozorom zawodów które można wykonywać zdalnie, jest o wiele więcej. Trzeba jednak się do tego najpierw odpowiednio przygotować.

digital nomads

Gdzie można ich spotkać? Czyli „twój dom jest tam, gdzieWiFi łączy się automatycznie” (czyta Krystyna Czubówna).

Współcześni koczownicy w zależności od specyfiki pracy i indywidualnych upodobań najczęściej wybierają:

  •  kawiarnie – można zmieniać do woli, przy okazji odkrywając nowe zakątki miasta, opcja dla tych którym nie przeszkadza gwar rozmów, a dźwięk parzonej kawy pobudza ich do działania
  •  biura co-workingowe – optimum hałasu, własne miejsce, dzięki któremu czujemy się jak w pracy, a do tego możemy poznać inne inspirujące osoby, siedzące biurko obok.
  •  biblioteki – od publicznych po uniwersyteckie; zapewniają ciszę i spokój potrzebne do pracy w skupieniu, a także nie narażają na co i rusz rzucane spojrzenia kelnera, że siedzimy od 4 godzin przy jednej filiżance kawy.

W Gdańsku filie biblioteczne są na każdym kroku, nie ma więc problemu, by wybrać taką która jest przy naszym obecnym miejscu zamieszkania, czy też po drodze na plażę. Czy jest się cyfrowym nomadą, czy po prostu freelancerem, warto odwiedzić i zobaczyć jak się pracuje w:

Biblioteka Manhattan:  przeczytajcie relację Edukatora Medialnego, z wizyty w tej filii

Filia Gdańska: kiedy zaangażowałam się w projekt Bibliocamp, raz w tygodniu, swoje kroki kierowałam do biblioteki na ul. Mariackiej. Zauroczyła mnie nie tylko lokalizacja, ale i wystrój, pomocni bibliotekarze i możliwość napicia się kawy.

Biblioteka pod Żółwiem: nigdy nie byłam, ale z chęcią się wybiorę. Tym bardziej, że po kilkugodzinnej pracy można rozprostować kości spacerując po pięknych zakamarkach Gdańska.

Biblioteka Kokoszki: trochę daleko od centrum, ale warto się wybrać! Chociażby, żeby w przerwie od pracy zobaczyć na własne oczy drukarkę 3D i projekty, które wykonali uczniowie Pozytywnej Szkoł Podstawowej.

Stacja Kultura: można zrobić sobie wycieczkę do Rumi, wysiadając na peronie SKM, nie będziemy musieli za daleko odchodzić!

Biblioteka Uniwersytetu Gdańskiego: niestety muszę się zgodzić z tym co pojawiło się we wcześniej wspomnianym artykule Edukatora Medialnego: (…) cisza jest przerażająca, gniazdko przy stoliku, umieszczone w podłodze, ma blokadę i nie doładuję laptopa, internet działa tylko przez eduroam, nie powinienem niczego pić, a torbę najlepiej zostawić w szafce za 2 zło na dole (nikt nie rozmienia na drobne). Cisza akurat mi nie przeszkadza, ale cała reszta już tak. Niemniej jednak jeśli jesteś studentem UG i freelancerem jednocześnie, lub po prostu posiadasz własny dostęp do Internetu – to nie dość, że miejsca jest sporo, a w przerwie możesz skoczyć na piętro coś przekąsić. Można też ulokować się na pomarańczowych fotelach na parterze (wtedy nikt nie gani za jedzenie i picie!).

Biblioteka w Europejskim Centrum Solidarności: otwarta niedawno biblioteka naukowa o charakterze publicznym, wygląda nowocześnie i imponująco, warto sprawdzić na własnej skórze! A po pracy wybrać się na zwiedzanie muzeum i podziwianie widoków z tarasu widokowego.

Biblioteka może stać się oazą dla cyfrowych nomadów, ważne jednak, żeby spełniała pewne warunki zachęcające ich do skierowania tam swoich kroków. Mowa tu chociażby o obowiązkowym dostępie do wody, której powinno dla wszystkich starczyć – czyli dobrym, otwartym łączu internetowym. Wygodne miejsce do pracy (krzesła, które nie wyganiają Twojego kręgosłupa z biblioteki po 2 godzinach), dostępność szatni, czy dogodna lokalizacja, blisko miejsca na kawę, czy obiad – to tylko niektóre z czynników wpływających na wybór danego miejsca.

Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o cyfrowych nomadach polecamy strony cyfrowinomadzi.pl oraz webworktravel.com im poświęcone.

Biblioteka w kwadracie

Instytucje kultury coraz powszechniej wykorzystują różne kanały mediów społecznościowych, które  pozwalają im bezpośrednio dotrzeć do swoich odbiorców. Jednym z takich miejsc jest instagram. I jedną z takich instytucji jest biblioteka.

Czy biblioteki powinny skierować tam część swoich działań promocyjnych? Odpowiedź jest jednoznaczna: to zależy. W poszukiwaniu ciekawych kont, natknęłam się na toporne strony internetowe, ewentualnie odnośniki do profilu na facebooku. Dlatego jeśli biblioteka chce mieć dobry kontakt z czytelnikami, najpierw powinna zadbać o podstawy, a dopiero potem rozszerzać swoją aktywność w Internecie. Łapanie dziesięciu srok za ogon nie skończy się dobrze.

 

Co biblioteki mogą umieszczać w kwadratowych kadrach?
  • biblioteka od kuchni – smaczki architektoniczne, biblioteczne zakamarki, do których zwykły śmiertelnik nie ma wstępu, kulisy pracy czy też po prostu ludzie – od bibliotekarza, przez osoby zajmujące się administracją, po Pana Ochroniarza! Ja bym się na przykład chętnie dowiedziała, co aktualnie czytają ;)
  • zdjęcia z wydarzeń – w dzisiejszych czasach biblioteka obfituje w wydarzenia kulturalne, od spotkań autorskich, przez warsztaty, po wystawy grafik. Warto to pokazać!
  • interesujące/nietypowe/najnowsze książki, które znajdują się w zbiorach; ciekawe cytaty – wszystko oczywiście powinno pojawić się w jakimś kontekście. Jeśli ma to polegać na wrzuceniu zdjęcia pierwszej z brzegu lektury i oznaczenie hashtagiem #książka, to chyba lepiej sobie darować.
  • seria publikacji – jak na przykład ta, gdzie okładki książek wtapiają się w rzeczywistość – pomysł błyskawicznie zyskał popularność, był genialny w swojej prostocie, mi już się trochę opatrzył, chyba że ktoś robi to w naprawdę dobry sposób / Throwback Thursday (#TBT), czyli wrzucanie na portalach społecznościowych zdjęć z przeszłości / przypadkowe zakładki znalezione w wypożyczanych książkach (no bo komu nie zdarzyło się zostawić kartki z listą zakupów, czy rzeczy do zrobienia!) opatrzone hashtagiem #accidentalbookmarks / a bibliofilów i fanów selfie zachęcić do dzielenia się swoimi zdjęciami przy bibliotecznych regałach (#libraryshelfie)

 

Co jest w tym wszystkim ważne?

Po pierwsze regularność – jeśli już decydujemy się działać poprzez dany kanał, efekt pojawi się tylko, jeśli zdjęcia będą pojawiały się regularnie, a konto będzie aktywnie prowadzone i nie umrze po 2 tygodniach entuzjastycznego „hurrra!”. A po drugie – pomysł – nie oszukujmy się, samo zdjęcie książki to za mało. No bo, co mi po tym że zobaczę daną okładkę. Potrzebny jest kontekst. Warto opatrzyć zdjęcie ciekawym komentarzem (humorystycznym, czy też w formie cytatu) i hashtagami. Ostatnie, ale niemniej ważne – po prostu dobra zabawa i pasja, a nie chłodna kalkulacja! 

 

Poniżej polskie biblioteki, które zadomowiły się na Instagramie i bucha od nich ciepło domowego ogniska.

Podziękujcie. Followujcie.

Możliwe, że jest ich więcej niż cztery.

Mam taką nadzieję, że jest ich więcej niż cztery. Czekam więc na informacje o innych profilach!

Zdjęcia pochodzą z kont: @ksiaznica_pomorska @mbpsopot @mediateka_we_wroclawiu @bibliotekabydgoszcz

Screenshot_2015-08-05-11-39-36 Screenshot_2015-08-05-11-37-33

Screenshot_2015-08-05-11-37-13 Screenshot_2015-08-05-11-36-30

Screenshot_2015-08-05-11-34-56  Screenshot_2015-08-05-11-33-12

Screenshot_2015-08-05-11-30-41 Screenshot_2015-08-05-11-49-07 (1)

Wypożyczalnia ebooków.

Wielkimi krokami nadchodzi upragniony urlop. Na podłodze leży wpół pusta walizka, czekająca na spakowanie. Lista rzeczy chyba gotowa: letnie ubrania, przewodnik, kapelusz i… no ten stos książek to się raczej nie zmieści bez dopłaty za nadbagaż. A wyjazdu bez ciekawej lektury sobie nie wyobrażasz. W końcu trzeba urozmaicić sobie ten czas spędzany na plaży, czy podczas długiej podróży samolotem. A wakacje sprzyjają czytaniu!

Z pomocą przychodzi czytnik ebooków i wakacyjny, trwający już ponad miesiąc, projekt Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku, we współpracy z serwisem Legimi. Nie musisz kupować ebooków, teraz masz możliwość ich wypożyczenia. Nowa technologia wielokrotnie już ustrzegła mnie przed przedźwignięciem się!

1. Skieruj swoje kroki do jeden z czterech filii: Biblioteki Głównej, Biblioteki Manhattan, Biblioteki pod Żółwiem lub Biblioteki Oliwskiej i odbierz specjalny kod.

2. Wejdź tutaj.

3. Załóż, bądź zaloguj się na już utworzone konto w serwisie Legimi.

4. Wpisz kod.

5. Pobierz aplikację i czytaj przez cały miesiąc.

I już. Tyle. Pięć kroków dzięki którym miło spędzisz ten wakacyjny czas.

Wracaj do pakowania. I nie zapomnij kremu z filtrem ;)

Miłego wyjazdu!

11411731_969397293099867_7465806046140450230_o

Trójmiejska scena nowych mediów

24ZIXAG201
Postanowiliśmy skupić się tym razem na naszym lokalnym podwórku i przygotować dla Was wpis, dzięki któremu w jednym miejscu zgromadzimy najciekawsze trójmiejskie inicjatywy zahaczające o tematykę nowych mediów, pokazujące ich wykorzystanie w obszarze szeroko pojętej przedsiębiorczości, edukacji, czy kultury. Jeśli czegoś zabrakło – koniecznie dajcie znać!

 

Akademia Nowych Mediów (Medialab)

Projekt, który pokazuje i uczy wykorzystania nowych mediów w działaniach kulturalnych, a także w pracy animacyjnej, tym samym podnosząc kompetencje medialne uczestników. Tematyką objete są m.in. media społecznościowe, domena publiczna, storytelling, blogi, programowanie.

Code 2.0

Świetny program szkoleniowy organizowany przez Pomorską Fundację Inicjatyw Gospodarczych. Jak sami o sobie piszą „pierwszy program kształcenia kadr informatycznych dla lokalnej gospodarki, stającej się jednym z głównych ośrodków IT w kraju, ma na celu zapewnienie zasobów w postaci specjalistów w dziedzinie nowych technologii odpowiadających rzeczywistemu zapotrzebowaniu przedsiębiorstw”.

Coffitivity

Jeśli inspirujące spotkania networkingowe, to tylko przy dobrej kawie! Z takiego założenia wychodzą organizatorzy i proponują wydarzenie skierowane do trójmiejskiej społeczności twórców, organizatorów i kreatywnych przedsiębiorców.

Czwartkowe Spotkania Social Media

Inicjatywa odbywająca się w różnych miastach, między innymi w Trójmieście. Na spotkanie składają się 2-3 piętnastominutowe prezentacje wraz z dyskusją, a to wszystko w nieformalnych okolicznościach. Jaki jest cel? Integrować, budować relacje, dzielić się wiedzą i doświadczeniem, inspirować, no i przy okazji bawić!

Geek Girls Carrots

W tym przypadku jest to akcja mająca zasięg globalny! Karotki zrzeszają kobiety kochające nowe technologie, działające w branży IT i pokrewnych. Uczą WordPressa, kodowania, programowania, itd. Regularnie spotykają się również u nas! Warto śledzić.

Strefa Startup Gdynia

Warto regularnie śledzić wydarzenia organizowane w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym w Gdyni – w ich ofercie swego czasu znalazły się chociażby spotkania dot. gamifikacji, tworzenia stron na WordPressie, czy poruszające tematykę wirtualnych muzeów.

TechKlub

Cykliczne spotkania organizowane w ramach projektu Nowe Technologie Lokalnie, podczas których uczestnicy dzielą się doświadczeniem w wykorzystywaniu technologii, pokazują użycie nowych narzędzi, a także dyskutują o najnowszych trendach.

Wierszowisko – magia słowa i dźwięku

Na początku czerwca w filii 62 odbyły się warsztaty pt. „Wierszowisko”, podczas których uczestnicy wykorzystywali literaturę, dźwięk oraz nowe technologie do tworzenia autorskich projektów multimedialnych. Wydarzenie to było pretekstem do połączenia słowa czytanego z innymi mediami, a efektem spotkań są niżej zaprezentowane nagrania.

Prowadzącym całe spotkanie był Sebastian Bednarek - z wykształcenia pedagog, z pasji prowadzący warsztaty z obszaru oprogramowania muzycznego, form dźwiękowych opartych na użyciu nowych technologii. Obecnie właściciel mobilnej pracowni edukacyjno-warsztatowej Creative Lab. Głęboko przekonany, że metoda warsztatowa to sposób na uwrażliwianie i odkrywanie świata przez dzieci i młodzież. Pasjonat zjawisk oczywistych i tych „nieco” bardziej ukrytych. Prowadzi także różnorodne zajęcia związane z produkcją muzyczną, aranżacją i kompozycją z zastosowaniem laptopa i urządzeń peryferyjnych do stworzenia „domowego studia nagrań”. Jako twórca/ muzyk (aka RI_RE) specjalizuje się w improwizowanych formach muzycznych, tworzy na żywo za pomocą nowoczesnych urządzeń mobilnych i laptopa. Proponuje nowoczesne, alternatywne lekcje muzyki, które posługują się językiem współczesnym i korzystającym z całej gamy technologicznych udogodnień wprowadzając w sposób pełny w tajniki tworzenia muzyki w XXI wieku.

Dajcie się zabrać w magiczny świat wykreowany przez uczniów klasy V Podstawowej Szkoły Społecznej „Niedźwiednik”, którzy czerpiąc z nowych technologii, łącząc słowo z dźwiękiem, stworzyli niesamowite projekty.

Słuchowiska do odsłuchania poniżej:

Mikołajek | Baśniobór | Tam gdzie śpiewają drzewa | Ziemiomorze | Niezgodna

wierszowisko

fot. Sylwester Ciszek Photography

 

 

Biblioteka miejscem akcji – 10 filmowych scen z biblioteką w tle

Regały pełne książek, wiekowe okazy biblioteczne, czy też zupełne nowości – biblioteka potrafi być fascynującym miejscem. Nic więc dziwnego, że scenarzyści umieszczają ją jako filmowe tło. A że okres wakacyjny, czy urlopowy sprzyja nadrabianiu zaległości filmowych – poniżej przedstawiamy 10 scen filmowych, które dzieją się pośród książkowych zbiorów.
1. Mumia

Rachel Weisz wciela się w rolę bibliotekarki, która podczas lektury Księgi Umarłych omyłkowo wskrzesza mumię Imhotepa. Film akcji, Egipt, stare księgi, wyścig z czasem i sporo humoru.

- Look, I… I may not be an explorer, or an adventurer, or a treasure-seeker, or a gunfighter, Mr. O’Connell, but I am proud of what I am.
- And what is that? 
- I… am a librarian. 

2. Piękna i Bestia

Czyli Disneyowski podryw „na bibliotekę”, zakończenie filmu wskazuje, że chyba udany.

3.  Harry Potter

Są w bibliotece takie miejsca, do których wstęp mają tylko niektórzy. W Hogwarcie był to Dział Ksiąg Zakazanych, gdzie przy użyciu peleryny niewidki, udał się Harry w poszukiwaniu informacji na temat Nicolasa Flamela. Hermiona odnalazła tam przepis na eliksir wielosokowy, a Harry korzystał z zasobów bibliotecznych by przygotować się do Turnieju Trójmagicznego.

4.  Miasto Aniołów

Jeśli kiedyś zastanawialiście się, gdzie można spotkać Anioły – to już wiecie ;)

5. Piękny umysł

Historia oparta częściowo na biografii słynnego matematyka i noblisty w dziedzinie ekonomii. Filmowa scena ukazuje Johna Nasha, który przesiedział dwa dni z bibliotece w poszukiwaniu tematu na doktorat. Obserwując świat przez okno próbował dostrzec uniwersalne matematyczne zależności. Kto powiedział, że nie można znaleźć matematycznego wzoru na walkę gołębi o kawałek chleba, czy grę w futbol amerykański?

6. Filadelfijska opowieść

Film z 1940 roku, z Cary Grantem, Jamesem Stewartem i Katherine Hepburn.

Macaulay, reporter brukowy znajduje w bibliotece Tracy czytającą książkę z jego opowiadaniami. Wywiązuje się ciekawa rozmowa między autorem a zaskoczoną jego wrażliwością bohaterką filmu.

7. Śniadanie u Tifanny’ego

Pełny emocji moment, kiedy Paul wyznaje Holly Golightly miłość i zdecydowanie nie jest to ckliwa scena. Przykład, że książka może być katalizatorem przeróżnych uczuć.

8. Indiana Jones 

Biblioteka przewija się przez całą serię filmów o Indiana Jonesie – w ostatniej części bohaterowie przejeżdżają motorem przez sam jej środek. Rada od samego dr. Jonesa – Jeśli chcesz być dobrym archeologiem, musisz wyjść z biblioteki

Z kolei w filmie „Indiana Jones i ostatnia krucjata” biblioteka skrywa niesamowite tajemnice -  zawarte nie tylko w książkach ;)


9. Pokuta

Nie mogło oczywiście zabraknąć sceny miłosnej, chociaż myślę, że większość widzów zapytanych o miejsce akcji z trudem je sobie przypomni.

10. Skazani na Shawshank

Niesłusznie skazany na dożywocie Andy Dufresne, stara się stworzyć w więzieniu bibliotekę z prawdziwego zdarzenia. Książki jako namiastka człowieczeństwa i sposób ucieczki od wieziennej codzienności.

 

Kadry filmowe pochodzą z listal.com oraz movie-screencaps.com

 

 

Wydaj(e) się

Wydaj(e) to tytuł modułu warsztatów i spotkań, na których poznacie reguły, które ułatwią Wam pisanie. Dowiecie się co to jest storytelling i jak możemy wykorzystać go do pisania i promowania własnych książek oraz poznacie niebanalne akcje promujące literaturę.

19 czerwca (piątek) o godz. 18.00 w Olivia Business Centre w budynku Olivia Four odbyło się spotkanie w ramach modułu WYDAJ(E), który odnosi się do tematów związanych z różnymi formami promocji literatury – tej tradycyjnej drukowanej, ale też pozycji które wydajemy internetowo – w postaci blogów, serwisów internetowych czy też wydań elektronicznych.

Wszystkich nieobecnych lub pragnących sobie jeszcze raz posłuchać naszych prelegentów – zapraszamy do obejrzenia nagrań ze spotkania.

Jak pisać o książkach?
Anna Piwowarska

Kultura skompresowana w kwadracie, czyli eskaem.pl
Marek Rogala

Nietypowe sposoby promocji książek w sieci i realu
Rafał Hetman

Cmentarz pomysłów

photo-1427806208781-b36531cb09ef

Niezliczoną ilość razy zdarzało się, że między jawą a snem, w mojej głowie rodził się pomysł. Olśnienie, genialne w swojej prostocie. I tak rodził się następny, i kolejny, i dużo z nich umarło. Jedne śmiercią naturalną – zostały zapomniane wraz z otwarciem powiek i oślepieniem przez blask słońca o poranku. Inne zginęły tragicznie podczas zderzenia wizji z szarą rzeczywistością. Ile z tych pomysłów nie ujrzało światła dziennego. Ale w pewnym momencie natrafiłam na prezentację (wyszukiwarka Google nijak nie może mi w tym momencie pomóc w jej odnalezieniu), która uzmysłowiła mi jedną ważną rzecz – od koncepcji do realizacji daleka droga, to rzecz jasna, ale sam fakt zrealizowania pomysłu do końca (jakkolwiek by on nie wyszedł) jest lepsze, niż pozwolenie na umieszczeniu go na cmentarzu, aby nękał mnie po nocach swoją idealną wizją. I nie neguję tu staranności i dbania o jak najlepszą jakość. Nie dajmy się jednak spraliżować, jeśli realizacja odbiega od pierwotnej, perfekcyjnej koncepcji, która siedziała nam w głowie.

Bo tworzenie to nie tylko natchnienie, ale w ogromnej mierze praca wymagająca dobrej organizacji i samodyscypliny. Dlatego odsyłam Was teraz do osób, które na ten temat mogą wypowiedzieć się z własnego doświadczenia.

Styledigger, która pisze o procesie twórczym, a dokładniej o tym, czego nauczyło ją pisanie własnej książki i dlaczego wena jest przereklamowana.

Pisanie to umiejętność jak każda inna – jeśli regularnie piszemy, konstruowanie tekstu i formułowanie myśli będzie szło nam coraz sprawniej. „Czekanie na wenę” jest często najzwyklejszą prokrastynacją. Jeśli nie idzie nam pisanie, warto pójść na krótki spacer, zmienić miejsce pracy, a w końcu po prostu się przymusić do rozpoczęcia – to zwykle najtrudniejszy krok.

Anna Piwowarska rozważa, czy czytanie bardziej pomaga, czy przeszkadza w pisaniu?

Znamienne jest także, że bardzo często porównujemy się do najlepszych twórców w ich najlepszym momencie – nie wtedy, kiedy zaczynali. Nie do ich pierwszych prób poukrywanych po szufladach i folderach. Często nawet nie do debiutów. A przecież własny styl, własna pisarska fraza to coś, co się wypracowuje – pisząc, kreśląc, wyrzucając do kosza. I dotyczy to nawet Noblistów.

Więcej na ten temat dowiecie się na spotkaniu z Jackiem Kłosińskim „Trudne życie twórcy – jak połączyć kreatywność ze skuteczną realizacją własnych pomysłów”.

 

Zaczarowany ołówek XXI w.

Stwierdziłeś, że w końcu naprawisz tę szafkę w łaziencie, ale nagle okazuje się, że brakuje Ci śrubki, którą można kupić na drugim końcu miasta, albo wyłącznie przez internet.

Myślisz sobie, że tak jak w tej bajce, przydałby się Tobie zaczarowany ołówek. I takim narzędziem może stać się właśnie drukarka 3D.

Zwiastują jej ogromną przyszłość – od przemysłu, przez branżę medyczną i wytwarzania protez, aż po twój własny dom.

Żeby przybliżyć trochę ten temat – polecam:

A także bardziej sceptyczny artykuł „Czemu z drukiem 3D nie jest tak kolorowo i nie trafi on do każdego domu?” 

No i oczywiście warsztaty z obsługi drukarki i projektowania w 3D, które odbędą się 11, 12, 15, 16 czerwca w godz. 17.00 – 18.30 w Bibliotece Kokoszki.