Tag Archive for crowdfunding

Dawcy i biorcy. Pożytki z crowdfundingu – Jarek Kowal

Długo crowdfunding wydawał się zjawiskiem ściśle związanym z branżą muzyczną. Sam miałem przyjemność wesprzeć wydanie albumu Amandy Palmer z kawałkami Radiohead zaaranżowanymi na ukulele, a o potencjale i korzyściach finansowania projektów realizowanych tą drogą rozmawiałem w 2011 roku z muzykami zespołu Rosetta, którym zorganizowałem w Polsce kilka koncertów. Sytuacja, gdy twórca nie musi ryzykować własnym wkładem finansowym, lecz sprzedaje produkt de facto jeszcze nieistniejący, wydaje mi się doskonałym rozwiązaniem, jeżeli priorytetem jest dzielenie się swoim wytworem bez ryzyka, a nie nastawienie na zarobek.

Pod koniec minionego roku trójmiejski zespół Drewnoformals właśnie poprzez crowdfunding postanowił zebrać środki do wydania swojego debiutanckiego krążka. Zaskoczyło mnie, że istniał i prężnie działał polski odpowiednik Kickstartera, ale jeszcze bardziej zdziwił mnie zakres zgłaszanych projektów – od budowy samochodu przez badania naukowe po wszelkiego typu wydarzenia.

Dopiero wtedy poszperałem w sieci i natrafiłem na mnóstwo niesamowitych przedsięwzięć. Niestety, te bardziej szalone (jak np.. budowa pomnika Hulka przed jedną z amerykańskich bibliotek czy zbiórka budżetu na nowe odcinki serialu „Twin Peaks”) rzadko osiągały choćby połowę ustalonego wkładu, ale jestem pewien, że tendencja będzie się zmieniać i ludzie zaczną postrzegać wkład rzędu 5 złotych jako realne wsparcie pozornie niemożliwego do urzeczywistnienia pomysłu.

Odkrycie serwisu PolakPotrafi.pl zbiegło się w czasie z dylematem związanym z publikacją książki. Nie jest tajemnicą, że wydawnictwa rzadko pokrywają pełne koszta wydania debiutu, a jako początkujący autor, parający się beletrystyką, nie miałbym najmniejszych szans na zewnętrzne dofinansowanie.

Kilka zaprzyjaźnionych osób, którym pokazywałem tekst, namawiało mnie do wstrzymania się i dalszego rozsyłania wydruków. Zaoszczędzenie kilku tysięcy złotych to perspektywa warta poświęcenia, ale po kilku dniach zauważyłem, że myśl o zalegającym na dysku pliku zmienia się w obsesję. Miałem już gotowy tekst i zainteresowane jego upublicznieniem wydawnictwo, tak przyziemna przeszkoda jak pieniądze nie mogła mnie powstrzymać.

Zdecydowałem się nie czekać kilka miesięcy, może nawet lat, aż ktoś da mi szansę i upatrzy we mnie komercyjny potencjał. Wziąłem sprawy w swoje ręce. Przy promowaniu akcji (roboczo nazwanej „daj piątala na Kowala”) poprosiłem o pomoc wiele zaprzyjaźnionych osób – na swoich profilach na Facebooku informację zamieścili m.in. mój brat Mariusz „ Kobaru” Kowal (fotograf i charakteryzator), zespół Drekoty i cała masa znajomych. Pomógł także Włodek Raszkiewicz z Radia Gdańsk, który gościł mnie w audycji „Kawałek świata i herbata”.

W rezultacie pieniądze na „Złego człowieka” wpłaciło bardzo wiele nieznanych mi osób. Przyznam, że działania „detektywistyczne” – dekodowanie loginów, odszukiwanie nazwisk po adresach mailowych – były dla mnie najbardziej ekscytującym elementem realizowania projektu. Nie chodziło o to, kto ile wpłacił, ale jaki zasięg może mieć tak skromnie zakrojona kampania promocyjna.

przemyslaw pachut
fot. Przemysław Pachut – numalab design collective

W ostatecznym zestawieniu 36 z 82 wspierających osób to ludzie, z którymi nigdy nie zamieniłem nawet zdania. Tak duże zaufanie jest bardzo nobilitujące. Myśl, że ktoś, kogo nawet nie ma „w znajomych” na Facebooku, przeczytał kilka fragmentów mojego tekstu i na ich podstawie zrobił przelew np. 40 złotych, doprowadza mnie do nieskromnej konkluzji, że już w pewnym sensie osiągnąłem sukces. Faktycznie sprzedałem już ponad 80 e-booków i około 40 fizycznych egzemplarzy książki, ale równie istotnym profitem z prowadzenia kampanii PolakPotrafi.pl jest sama reklama.

Sporadycznie zdarzają się wiadomości z pytaniem o  termin rozesłania książki do sklepów. Piszą osoby, które nie zdążyły wesprzeć akcji, a mimo to są zainteresowane zakupem „Złego człowieka”. W gruncie rzeczy sądzę, że crowdfundingbył najlepszą z możliwych dróg.Jakoinnowacyjny pomysł finansowania przykuwa uwagę mediów i tym  samym  pozwala  promować nie tylko akcję, ale także sam produkt.

Wiele razy recenzowałem, relacjonowałem, opisywałem, ale nigdy nie wychodziłem z roli biorcy. Tym razem jestem dawcą i z jednej strony cieszę się, że kilka upublicznionych akapitów pozwoliło mi na urzeczywistnienie marzenia, z drugiej jednak czuję już brzemię pokładanych oczekiwań. Mam nadzieję, że moi mecenasi nie będą zawiedzeni „Złym człowiekiem”, a jeśli w przyszłości będę chciał wydać kolejną książkę, to będę mógł liczyć na ich wsparcie.  Nie oszukujmy się – szanse na sukces w kraju, w którym czytelnictwo kuleje, są nikłe. Najprawdopodobniej przy ewentualnych kolejnych książkach, także będę szukał wsparcia za pośrednictwem crowdfundingu.

 

fot. Paweł Mordasiewicz
Jarosław Kowal – ex-działacz kulturalny (fundacja Plankton), ex-organizator koncertów (klub Ucho, festiwal Globaltica, agencja artystyczna Freakpointing), aktywnie uprawiający jeden z najbardziej zdewaluowanych zawodów świata – dziennikarstwo. Pracuje w lokalnych mediach (radio Fabryka, portal GdanskTown.pl, Kurier Gmin i Powiatu Gdańskiego) i naiwnie wierzy w siłę słowa pisanego. Pod koniec 2013 roku wyda debiutancką powieść pt. „Zły Człowiek”.
fot. Paweł Mordasiewicz

 

Ten i więcej artykułów znajdziecie w publikacji „BiblioCamp, blogi, książki, ludzie”. Wydanie udostępnione jest na licencji CC-BY-SA 3.0 Polska (creative commons – uznanie autorstwa – na tych samych warunkach), za wyjątkiem zamieszczonych w niej fotografii. Teksty można kopiować i rozpowszechniać na blogach i portalach internetowych pod warunkiem podania informacji o autorze i wydawcy.